5 powodów, by uczyć się samodzielnie

Prawdopodobnie nieraz przeszła Wam przez myśl samodzielna nauka języków. Słyszeliście na pewno o znanych poliglotach, którzy wręcz nią żyli – lub o współczesnych poliglotach, superpoliglotach i hiperpoliglotach.

I tu pojawia się pytanie: Dlaczego ludzie decydują się wsadzić nos w książki, nagrania i filmy (dla przykładu), zamiast uczyć się na kursach?

Dziś przedstawiam Wam pięć powodów – a na początek kubek z celowo okaleczonym idiomem 🙂


A zatem, dlaczego?

BO TAK LUBIĄ

Wbrew pozorom, samodzielna nauka języków nie boli, nie gryzie, i nie szkodzi. Przed użyciem nie trzeba zapoznać się z ulotką dołączoną do opakowania, a lekarz (a szczególnie neurolog) potwierdzi tylko, że ma ona dobry wpływ na mózg.
Są tacy, którzy uwielbiają poznawać język obcy na własną rękę. Sprawia im to przyjemność. Tak, dokładnie tak: robią sobie kawę, odpakowują kupione materiały (przy okazji zaciągając się zapachem świeżego druku), albo odpalają tablet/telefon, łapią notes i długopis i znikają dla świata. Na chwilę. Na kwadrans. Na godzinkę. Albo na cały dzień.

BO KASA

„Dobra, dobra, ale materiały są drogie”. Jasne, że są. Ale kurs w szkole językowej jest jeszcze droższy.

Nie chcę tutaj absolutnie podkopywać idei szkół językowych, bo a) wiem, że w wielu przypadkach taka forma nauki zdaje egzamin, b) sama pracowałam w szkołach językowych, a do tego przed maturą miałam pomoc w przygotowaniu w postaci lekcji, i się to sprawdziło. Dlaczego się sprawdziło, o tym kiedy indziej.

Dla przykładu, zestaw podręczników i pomocy do nauki hiszpańskiego, który doprowadził mnie do poziomu B2, kosztował mnie bodajże 600zł. Widać różnicę? Pamiętajmy jednak, że dla każdego funkcjonuje coś innego, i osoby, w przypadku których samodzielna nauka nie do końca się sprawdza (istnieją tacy, ale i tak mniej, niż Wam się wydaje – o tym też kiedy indziej), zwyczajnie utopiłyby pieniądze w podręcznikach, do których zajrzałyby trzy w porywach do czterech razy. Natomiast tacy, którym samodzielna nauka przynosi efekty, mogą w ten sposób oszczędzić znaczne kwoty – szczególnie, jeśli uczą się kilku języków naraz.

BO CZAS

Nie, nie zamierzam dziś grzebać w temacie „Jak znaleźć czas na samodzielną naukę”. To nie dzisiaj. Dzisiaj chcę zwrócić Waszą uwagę na fakt, że samodzielna nauka jest, jak sama nazwa wskazuje, samodzielna – czyli człowiek, który się na nią decyduje, decyduje również, kiedy się uczy. Jak nie może o 16:00 we wtorek, to być może uda się o 9:00 w czwartek. Łatwiej to pogodzić z pracą i obowiązkami rodzinnymi.
I nie trzeba dojeżdżać na lekcje. Z obserwacji wiem, że ten argument trafi raczej do tych, którym dojazd do centrum miasta zajmuje więcej niż pół godziny. Pozostali mogą prychać 🙂

BO WYZWANIE

I nie chodzi bynajmniej o postanowienia noworoczne ani o zakład ze znajomymi. Chodzi o sprawdzenie własnych możliwości i zaangażowania. Dla niektórych samodzielna nauka na początku może być etapem służącym sprawdzeniu czy rzeczywiście powinni zapisać się na kurs. Dla innych będzie to motorek do działania (oby nie jedyny), dzięki któremu wytrwają w postanowieniu. A czasem jest ciężko zabrać się do nauki, i wtedy taki motorek się przydaje. Zgadnijcie: o tym też kiedy indziej.

BO SAMEMU TO TAK FAJNIE

Nie ukrywam, że samodzielne opanowanie języka obcego daje satysfakcję. Tak po prostu, pomyśleć sobie „Kurczę, da się, mogę się dogadać!” A potem chce się więcej i więcej.

Jaki jeszcze powód dodalibyście do tej listy? Dlaczego ludzie decydują się na samodzielną naukę?
A może Wy się zdecydowaliście?

<a href=”https://www.bloglovin.com/blog/19047165/?claim=74qqedztsen”>Follow my blog with Bloglovin</a>

Podziel się!