W zeszłym tygodniu Mały skończył rok. Taaaki duży chłopak! Z tej okazji postanowiłam napisać małe podsumowanie. Tego roku. Moich działań. Zmian w zarządzaniu sobą w czasie, w planowaniu i w postrzeganiu samej siebie. To również post z dedykacją: dedykuję go moim Rodzicom i Oli Budzyńskiej – Pani Swojego Czasu. I jeszcze jednej osobie. Komu i dlaczego? Czytajcie dalej!

CZEGO SIĘ NAUCZYŁAM?

Ten rok był pełen nowych wrażeń – i gdy przypomnę sobie moje słowo na rok 2018: ADVENTURE – stwierdzam, że dobrałam je idealnie. Od porodu, przez pierwsze dni i tygodnie z noworodkiem, przez pobyt na oddziale pediatrycznym (ble!), po decyzję o założeniu własnej firmy i kontynuację pracy nad doktoratem. TYLE PRZYGÓD!

Nauczyłam się:

  1. Zmieniać pampersa w 10 sekund. Serio. Myk-myk, Matka Poliglotka pampersy zmienia jak wściekła maszyna!
  2. Usypiać dziecko bez noszenia, bujania etc. Od samego początku: bo mam problemy z kręgosłupem i wiedziałam, że nie mogę często i długo nosić dziecka; bo zdarza nam się wyjeżdżać, a im prostsze usypianie, tym łatwiej uśpić Gościa gdziekolwiek. Na przykład zasnął tuż przed lądowaniem we Włoszech, gdy zaczynało rzucać samolotem – dorośli „ooo, wooow”, a przytulony do mnie Dyzio „Chrrrr… chrrrr…”. Wzbudził wesołe reakcje pozostałych pasażerów. Zmiany ciśnienia chyba też nie odczuł, a przynajmniej nic na ten temat nie mówił 😉
  3. Wydawać dźwięki połowy zwierząt gospodarskich – i to tak dobrze, że gdy udaję kurę, ludzie się rozglądają 😀

 

No dobra, a teraz całkiem poważnie – czego nauczyłam się w kwestii organizacji czasu i działania?

  1. Zamieniłam multitasking na mama-tasking: czyli robię jedną rzecz naraz, ale układam czynności w łańcuchy. Nie wracam trzy razy do jednego pomieszczenia, jeśli mogę zrobić jeden kurs 😉 Czynności domowe mam poukładane tak, że zajmują mi maksymalnie godzinę dziennie – z gotowaniem obiadu włącznie. Mąż też jest włączony w prace domowe, zresztą od początku związku każde z nas coś robi w domu.
  2. Teraz planuję posiłki. Jest dużo szybciej i łatwiej też robić zakupy.
  3. Nauczyłam się podstaw prowadzenia własnej firmy – tak tak, założyłam firmę, gdy Mały miał 9 miesięcy! – i pracy z dzieckiem u boku.
  4. Nauczyłam się pisać doktorat nawet, gdy akurat nie mam weny/flow/ochoty. Spięcie czterech liter zaowocowało otwarciem przewodu doktorskiego – dowiedziałam się wczoraj!
  5. Teraz naprawdę szanuję swój czas. Planuję efektywnie, elastycznie i jestem bardziej asertywna.
  6. Nauczyłam się odpoczywać. Znowu. I tym razem naprawdę. Po przemęczeniu sprzed miesiąca dotarło do mnie, że heloł trzeba zwolnić. I zwolniłam. Jeszcze lepiej się ogarnęłam i mam więcej czasu na odpoczynek.
  7. Poprawiła się moja asertywność. Teraz jestem demonem asertywności 😀 – ale o tym w innym poście.
  8. W 100% puszczam mimo uszu bzdury z poprzedniej epoki typu „Z dzieckiem nic nie zrobisz”, „Nie da się absolutnie nic”, „Będziesz piła zimną kawę”. Piję ciepłą kawę. W mniejszych filiżankach. A jak chcę sobie zrobić bukłak, używam kubka termicznego. Ciepłą kawę można wypić nawet będąc z dzieckiem na spacerze 😉 Na marginesie: osoby, które nie mają czasu wypić ciepłej kawy, raczej nie powinny go mieć na wykłócanie się o to w dyskusjach w Internecie i na rzucanie się z pazurami na innych 😉 
  9. Nauczyłam się wykorzystywać każdą chwilę. KAŻDĄ. Niekoniecznie superproduktywnie – również na odpoczynek.
  10. Puszczam mimo uszu zarzuty, że nie powinnam mówić, że sporo zależy od organizacji, bo innej mamie, której coś się nie udało, może być przykro. Jeśli jej się nie udało, bo ma ciężko chore dziecko, wymagające nieustannej pielęgnacji, albo z poważnymi zaburzeniami, albo jest samotną mamą, albo ma trójkę maluchów pod wyłączną opieką (itp., itd.), to nie będzie jej przykro. Wiecie dlaczego? Bo taka mama wie, jakie ma na ten moment możliwości i na pewno robi tyle ile może – i absolutnie nie powinna mieć sobie nic do zarzucenia. Przykro będzie tylko takiej osobie, której się nie chce i ją to zwyczajnie ukłuje zamiast zainspirować. Nawiasem mówiąc, matki, które mają naprawdę poważne problemy nie próbują sprawić, żeby ta, która robi sporo, czuła się winna, że robi. No robię, bo mogę, i życzliwa kobieta po prostu to zrozumie i będzie za mnie trzymać kciuki. A ja za nią 🙂 

 

DOBRA, CO Z TYMI DEDYKACJAMI?

Moi Rodzice nauczyli mnie podstaw zarządzania sobą w czasie, za co jestem Im bardzo wdzięczna. Bądź punktualna, zapisuj co masz zrobić, dziel duże projekty na małe części, myśl jak wykorzystać czas. I najważniejsze: „Nie da się, to parasola w dupie rozłożyć” – czyli trzeba próbować, a dopiero potem mówić, że się nie da. Wiele rzeczy się da, jeśli tylko spróbujemy i zabierzemy się do tego w odpowiedni sposób 🙂

Na PSC trafiłam w sieci trzy lata temu, w czasie życiowego remanentu – dwa kursy online później byłam pewna, że to, w jaki sposób chciałam działać, było okej, i zyskałam też kilka naprawdę cennych rad. Jak na przykład ta, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Wywaliłam wtedy moją wewnętrzną perfekcjonistkę na zbity pysk.
Pamiętam jedno nagranie Kawy z Budzyńską, gdy Ola opowiadała o tym, jak siedziała obok bujaczka synka i piła kawę, mówiąc mu o tym. Stwierdziłam, że spróbuję. I też mówiłam Małemu „Mama teraz pije kawę”, „Ty już zjadłeś, mama teraz je” – to była niesamowita inspiracja! Gdy moje dziecko – a ma tylko ROK! – zaczyna marudzić i pokazuję mu, że akurat jem, po prostu bawi się dalej i nie wymaga, żebym rzuciła wszystko. PROSZĘ CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM – NIE chodzi o sytuacje, gdy dziecku faktycznie coś dolega lub dzieje się coś złego 🙂
Cieszę się, że trafiłam na Olę – Jej praca daje naprawdę dobry power do działania. Dziękuję, Olu! 🙂

Kto jest czwartą osobą z dedykacji? Ja sama. Bo mimo wszystkich dobrych rad, tricków, sposobów etc., nie zrobiłabym nic, gdyby nie moje własne chęci. Motywacja. Wiara w siebie i swoje możliwości.

Jestem bardzo dobrą mamą i żoną – wiem o tym. Nie zaniedbuję relacji – swoją drogą, ciekawe, że wiele osób myśli, że jeśli kobieta robi coś poza opieką nad dzieckiem i domem, to na bank dziecko siedzi w kącie i płacze zaniedbane, a dom wygląda jak chlew.

Jestem właścicielką firmy, blogerką, kobietą wielu pasji. Doceniam siebie, doceniam innych, doceniam ten miniony rok i życzę sobie samej, by każdy kolejny był przynajmniej tak dobry jak ten.
Dziecko to nie wymówka, dziecko to inspiracja 🙂

FANPAGE

INSTAGRAM

FIRMA

GRUPA JĘZYKOWA

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.