Czy ktoś kiedyś mówił Wam, żebyście robili to, co kochacie?
Dziś opowiem Wam, jak miłość do języków zmieniła moje życie 🙂

Niecałe trzy lata temu postanowiłam dokonać zmian. Coś ruszyć, częściej wychodzić z domu mimo braku dużej ilości znajomych. Poznać nowych ludzi.
Jako, że nie jestem klubowym zwierzakiem, postanowiłam poszukać osób o podobnych zainteresowaniach.
I znalazłam. Dużo więcej.

To był czas, gdy podjęłam drugi raz naukę włoskiego i po mniej więcej miesiącu stwierdziłam, że przydałoby się zacząć używać tego języka. Gdzie zatem poniosły mnie stopy w rozmiarze 41? Na spotkanie włoskie lub, jak to wydarzenie jest opisane na Facebooku, Italian Meeting.

To był deszczowy, chłodny dzień, dokładnie 16. maja. Kawiarnia Dziurawy Kocioł na Grodzkiej w Krakowie, ja i około dziesięć innych osób, w tym dwie lub trzy inne Polki, kilkoro Włochów i jedna Portugalka.
Nie mówiłam wiele na tym spotkaniu, bo ciężko jest brać udział w rozmowie kilku osób i wyrabiać się z powiedzeniem tego, co nasze A1 podrzuca nam na język. Ale udało się zamienić parę zdań, nawiązałam kontakt z kilkoma osobami i już po tygodniu lub dwóch przyszłam na kolejne spotkanie. A potem na kolejne. Zrobiło się weselej, Matka Poliglotka zasuwała do pracy, a po pracy po szybkim obiedzie jechała na Italian Meeting.

Na początku lipca 2016 roku na jednym z tych spotkań – akurat było to wspólne oglądanie meczu w barze Movida – znajomy przedstawił mi nieobecnego myślami faceta, który bardziej niż na otaczającym go świecie był skupiony na stojącym przed nim talerzu z pizzą i telewizorze.

Jak to bywa w filmach, w tamtym okresie miałam zupełnie, ale to całkowicie dosyć facetów – akurat odbyłam kilka randek z dość dziwnym egzemplarzem – więc podeszłam do tego nowego, jak się okazało bardzo sympatycznego człowieka bez jakichkolwiek oczekiwań. Ot, nowy kolega. Który poprosił, żebym zaczęła uczyć go polskiego, bo przecież możemy się wymienić, włoski za polski.
Rok temu w styczniu wymieniliśmy ślubne obrączki 😉 

Ta jedna decyzja podjęta w majowy, deszczowy czwartek – gdy wahałam się czy nie wrócić do domu zanim w ogóle zaczęło się spotkanie – odmieniła moje życie. Zyskałam nie tylko motywację do nauki włoskiego, ale też własną rodzinę i świetnych znajomych, którzy byli obecni na naszym ślubie i prawie do bladego świtu bawili się na naszym weselu.

Dziś Walentynki, święto miłości. Ja, Matka Poliglotka mówię Wam: róbcie to, co kochacie, a zaprowadzi Was to we właściwe miejsca 🙂 

Na przykład do mojego nowootwartego newslettera 😉 Zapraszam! Możecie zapisać się w formularzu w panelu bocznym lub TUTAJ.

FANPAGE
INSTAGRAM
ANMALUXIS – JĘZYKI
ANMALUXIS – FOTOGRAFIA
GRUPA – Języki obce z Matką Poliglotką
GRUPA – Kobieca Energia

 

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.