Jak wybrać lektorat na studiach?

Rozpoczęcie roku akademickiego już za Wami. Już niedługo dla wielu studentów przyjdzie moment, gdy na uczelnianych korytarzach zawisną tajemnicze kartki. Listy do zapisu na lektoraty języków obcych.

Zanim dzierżąc długopis w drżącej dłoni złożycie podpis na jednej z tych kartek, przeczytajcie kilka rad byłej już studentki i nauczyciela akademickiego odnośnie wyboru lektoratu.

 

 

1. WEDŁUG ZAINTERESOWAŃ
To powinno być Wasze główne kryterium wyboru lektoratu. Wybierzcie język, który najbardziej Wam się podoba. Którego kraj ma ciekawą Waszym zdaniem kulturę. Którego moglibyście słuchać w nieskończoność. Jeżeli natomiast nie interesują Was języki obce, wybierzcie taki, na którym przypuszczalnie będziecie cierpieć najmniej 😉 Gdybym nie lubiła języków obcych, pewnie wybrałabym spośród języków oferowanych przez uczelnię ten moim zdaniem najprostszy i najmniej uciążliwy pod względem wymowy i gramatyki.

2. UŻYTECZNOŚĆ
Jeżeli żaden z proponowanych przez uczelnię lektoratów nie wzbudza Waszego entuzjazmu w takim stopniu, byście chcieli go wybrać, kierujcie się kryterium użyteczności. Gdzie chcielibyście pojechać na wakacje? Być może jakiś kraj zachęca Was do poszukiwania tam pracy po skończeniu studiów? Jeżeli nie, to pamiętajcie, że ze wszystkich przydasiów najlepsze są te językowe: nigdy nie wiadomo, kiedy dany język się przyda 😉

3. GDZIE ZOSIA, TAM NIEKONIECZNIE GOSIA
Na zajęciach przeważnie siedzicie obok siebie, zazwyczaj spędzacie ze sobą przerwy i uczycie się do egzaminów. To cudownie mieć dobrą koleżankę/kolegę na studiach. Ale to nie znaczy, że Wasz wybór lektoratu ma być podyktowany tym, co wybrała ta druga osoba. Jeśli na uczelni dają Wam wybór, to z tego skorzystajcie. Z koleżanką zawsze można po zajęciach umówić się na kawę.

4. WYBÓR NA POZIOMIE
Przypuszczacie, że lektorat z języka, który Was interesuje, będzie na poziomie niższym niż Wasza znajomość tego języka? Wbrew pozorom nie jest to kłopot! Choć mówi się, że lepiej, by zajęcia były na trochę zbyt wysokim poziomie niż na zbyt niskim (oczywiście jeśli nie da się dobrze wycelować z poziomem), w tym przypadku możecie rozwiązać problem w bardzo prosty sposób: przynosić swoje materiały do nauki i poświęcać ten czas na rozwijanie języka – a nie gapienie się w sufit, pstrykanie długopisem czy przeglądanie Fejsa pod stołem. Nawiasem mówiąc, na podstawie doświadczenia w pracy jako nauczyciel akademicki mogę Was zapewnić, że korzystanie z telefonów JEST widoczne nawet, gdy myślicie, że wspaniale się schowaliście i Was nie widać. WIDAĆ 😉 I to bardzo, a takie zachowanie to idealny sposób na złapanie u prowadzącego minusa.

5. PODEJŚCIE
Wiem, jak są traktowane lektoraty. Przeważnie ze względu na problem z doborem poziomu, który robiłby wszystkim jak najmniejszą krzywdę. Często również przez nastawienie prowadzących. Ale nie zmienia to faktu, że skoro już macie spędzić na tych zajęciach 30-60 godzin w semestrze (lub więcej) i z tego skorzystać, trzeba podejść z głową zarówno do wyboru języka, jak i organizacji nauki.

Wybraliście już lektoraty dla siebie?
Chętnie dowiem się też, których języków uczyły się na studiach osoby, które już uzyskały dyplomy 😉

Zapraszam Was do wzięcia udziału w organizowanym przeze mnie noworocznym wyzwaniu czytelniczym „Więcej książek w 2019!” 🙂

Oprócz tego zachęcam Was do dołączenia do mojej grupy „Języki obce z Matką Poliglotką”, gdzie wspieramy się wzajemnie w nauce języków i w rozwoju – a w piątek ruszył cykl #językowakawa !

Instagram Matka Poliglotka
Fanpage Matka Poliglotka – życie w językach obcych
Espresso Books – ekspresowy blog literacki
Instagram Espresso Books
Fanpage Espresso Books

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.