Doktorat w Dzidziowie

Dzidziów to mała miejscowość położona niedaleko Wózkowic, na trasie pomiędzy Przewijnią a Kanapowem Wielkim.
Znaczy się, Dzidziów to nasze mieszkanie.

W Dzidziowie rządzą rodzice, tj. my, ale pod względem organizacji dnia władzę niepodzielnie sprawuje Dzidzio.

Jak już wiecie, samodzielnie uczę się języków obcych. Oprócz tego (tę informację znajdziecie w sekcji O MNIE) jestem w trakcie studiów doktoranckich.
W związku z tym, że całkiem niedawno wspomniałam o tym fakcie w jednej z grup na Facebooku, okazało się, że jest zainteresowanie tematem pisania doktoratu w Dzidziowie – a konkretnie, jak to zrobić, żeby z Dzidziem przy boku ten doktorat pisać.

Ponieważ wiele z Was na pewno jest w trakcie przygotowywania różnego rodzaju prac dyplomowych, potraktujcie ten wpis jako uniwersalny, bez względu na to czy piszecie doktorat, licencjat czy magisterkę czy jeszcze innego potworka i weźcie z niego dla siebie tyle rad, ile zdołacie udźwignąć. Matki są silne, więc mam nadzieję, że weźmiecie dużo 😉
Kto matką (lub ojcem) nie jest, tym bardziej skorzysta, bo pisanie czegokolwiek z małym człowiekiem u boku jest dużo bardziej wymagające logistycznie, niż gdy się takowego małego człowieka nie posiada 🙂

A zatem lecimy: garść rad na temat pisania pracy dyplomowej:

  1. GRUNT TO PLAN
    Plan główny i miesięczny/tygodniowy. Wystarczy, że wypiszecie ilość i tytuły/nagłówki poszczególnych części pracy/rozdziałów, a następnie zdecydujecie w jakim czasie chcecie napisać każdy z nich. I które najpierw. Wcale nie jest powiedziane, że trzeba zaczynać od wstępu. Ba, lepiej od niego nie zaczynać, bo ostateczny kształt pracy może Was zmusić do naniesienia wielu poprawek. Poza tym bez kompletnego tekstu pracy wstęp może być napisany w mechaniczny, nudnawy i suchy sposób. Wygodniej będzie zostawić go na koniec.
    Możecie nawet rozpisać sobie, w którym tygodniu czytacie jakie artykuły naukowe. Będzie prościej.
  2. DAWAJ NO TU TĘ BIBLIOGRAFIĘ
    Wbrew pozorom podejście „To się zapisze później” nie sprawdza się w przypadku bibliografii. Lepiej od razu mieć ją zanotowaną w odpowiedniej formie w porządku alfabetycznym. Dlaczego? 1) łatwiej cokolwiek znaleźć 2) w ostatniej chwili może się okazać, że z pisaniem bibliografii bywa jak z myciem naczyń, a Wy akurat będziecie mieć mało czasu.
  3. PAPIERY W JEDNYM MIEJSCU
    Nie jestem perfekcjonistką ani porządkowym świrem, ale uwierzcie mi: trzymanie wszelakich papierzysk związanych z pracą dyplomową w jednym miejscu naprawdę się opłaca. Po pierwsze łatwiej się odnaleźć. Po drugie łatwiej się zebrać do czytania/pisania, gdy wszystko jest pod ręką. Osobiście polecam Wam trzypiętrową półkę na kółkach z IKEA (zwał jak zwał – cudak ma koła i jest wybitnie ładowny) – w mojej mieszkają aktualnie używane podręczniki do języków i akcesoria do plannera.
  4. ZADBAJCIE O ZDROWIE
    Odrobina ruchu na świeżym powietrzu, pyszne owoce i regularnie przyjmowane witaminy. I woda, dużo wody. Mózg będzie Wam wdzięczny, Wasze samopoczucie zresztą też się poprawi.
  5. ZAPISUJCIE MYŚLI
    A jeżeli akurat nie możecie zapisać (bo na przykład blendujecie zupkę dla Juniora albo jesteście na spacerze i zwyczajnie nie chce Wam się zatrzymywać) – nagrajcie pomysły na dyktafon w telefonie.
  6. ZRÓBCIE SOBIE PRZERWĘ
    Pisząc bez przerw będziecie mieć wrażenie, że napiszecie szybciej i więcej. Nic bardziej mylnego. Będziecie zmęczone, a zmęczenie znacząco obniża koncentrację. Od czasu do czasu przyda się krótka przerwa, wyznaczona na przykład przez aplikację opartą na metodzie Pomodoro. Teraz pewnie zastanawiacie się, jak u licha skorzystać z tej metody, mając w zasięgu wzroku bobasa, który jakimś cudem za każdym razem wie, kiedy jest najgorszy moment na zrobienie rabanu. Otóż, moje Drogie: nikt Wam nie każe sztywno trzymać się stopera czy uwieszać na minutniku. Wystarczy, że włączycie go sobie dla podtrzymania dyscypliny w momentach, gdy Maleństwo radośnie pochrapuje albo akurat się bawi. To naprawdę pomaga zebrać myśli.
  7. DOBRA, ALE JAK JA MAM PISAĆ, JAK JA MAM DZIECKO?!
    Normalnie. Jeśli przyzwyczailiście dziecko do tego, że ma Waszą ciągłą uwagę, to będzie trochę gorzej. Jeżeli natomiast Pociecha jest nauczona zajmować się zabawkami przez jakiś czas, zostawiacie rzeczone zabawki w zasięgu małych rączek i natychmiast bierzecie się do pracy. Pamiętajcie tylko, żeby dziecko przebywało w bezpiecznej dla niego, ograniczonej przestrzeni. Bezpieczeństwo jest oczywiste, natomiast fakt ograniczenia przestrzeni jest o tyle ważny, że mając pewność, że wiecie, gdzie jest maluch i co robi, będzie Wam łatwiej się skupić. Takie pół godziny to naprawdę dużo w kontekście pisania wszelkich prac. I tak, już kilkumiesięczne dziecko potrafi przez ten czas zająć się tym, czym jest zainteresowane. Matczyny lifehack: najlepiej, żeby Dzidzia znajdowała się stosunkowo blisko Was – na wypadek, gdyby upadła zabawka i malec włączył syrenę, możecie mu szybko pomóc, zanadto się nie rozpraszając 😉 Oczywiście, są dzieci wymagające ogromnej ilości uwagi – jeśli natomiast Wasze nie są tzw. high need baby, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby postarać się znaleźć czas i rozwiązania pozwalające na kontynuację nauki. Jeżeli macie high need baby, czasem pewnie będziecie musiały postarać się trochę bardziej – lub częściej wprowadzać w życie punkt 9.
  8. DZIECKO ŚPI, ALE…
    Wcale nie musicie robić w tym czasie prasować sznurówek ani myć przedpokoju szczoteczką do zębów. Chcecie napisać tę pracę czy nie? Gary też nie uciekną. Nie marnujcie energii na pierdoły.
  9. ZAANGAŻUJCIE DRUGĄ POŁOWĘ
    Jeżeli mieszkacie z ojcami Waszych dzieci, zakładam, że ich udział w życiu maluchów nie ogranicza się do patrzenia na nie z dumą i mówienia „Moja krew!” za każdym razem, gdy głośno im się odbije 😉 Niech zabiorą dzieci na spacer lub pobawią się z nimi, gdy Wy potrzebujecie chwili stuprocentowego skupienia. I proszę bez głodnych kawałków o tym, jak to zmęczony Pan wraca z pracy i musi odpocząć. Jasne, że musi. Wy też musicie. Każdy coś musi, a realizację tego umożliwia tak zwany kompromis.
  10. NIE MIEJCIE WYRZUTÓW SUMIENIA
    Nie chodzi tylko o „robienie czegoś dla własnego rozwoju”. Zdobycie lub poszerzenie wyższego wykształcenia niejednokrotnie wiąże się z poszerzeniem możliwości na rynku pracy. Co oznacza poprawę sytuacji materialnej, większą satysfakcję matki i generalnie powinno pozytywnie przełożyć się na życie rodzinne.
  11. CZASEM ODPUŚĆCIE
    Każdemu zdarzają się gorsze dni, dzieciom też. Wam również. W takie dni warto po prostu zrobić sobie przerwę. Nic na siłę. Nic kosztem frustracji i przemęczenia.
  12. NIE DAJCIE SOBIE WMAWIAĆ BZDUR
    I tu jest pies pogrzebany. Kobiety często zabierają się za różne projekty, by porzucić je wraz z przejściem pierwszej fali Niedaszradziów i Nieudasiów. Takim ludziom mówimy „Pa, pa”. A jeśli nie da się im tego powiedzieć, bo – o zgrozo – należą do rodziny, należy zwyczajnie zamykać uszy na teksty służące podkopaniu Waszych pomysłów na siebie. „Dziękuję, póki co daję radę” powinno załatwić sprawę. Nie wdajcie się w dyskusje i kłótnie na ten temat! To nic konkretnego nie da, a Was tylko wkurzy.
  13. CZASEM MOŻECIE SIĘ OJOJAĆ
    „Ojoj, ale jestem zmęczona”. „Ojej, bolą mnie dziś plecy”. „Oj, ale mam dużo czytania”. Możecie być zmęczone, macie do tego prawo jak każdy inny człowiek. Pamiętajcie jednak, że ani udawanie terminatora ani robienie z siebie ofiary losu nikomu jeszcze nie wyszło na dobre 😉
  14. INSPIRACJA W CODZIENNYCH CHWILACH
    Najlepsze pomysły przychodzą do nas w najmniej oczekiwanych momentach. Dlatego zawsze miejcie pod ręką notes lub dyktafon. W ten sposób możecie dodać fragment pracy nawet czekając w kolejce do lekarza.
  15. NIE OD RAZU KRAKÓW ZBUDOWANO
    I nie od razu napisano pracę dyplomową. A tym bardziej w Dzidziowie. Czasem będzie szło szybciej, a czasem wolniej. I to jest normalne. Nie bijcie głową w ścianę. Dzidzio w końcu tylko raz jest Dzidziem 😉

Częściową inspiracją do powstania tego wpisu jest miłościwie nam panujący Dzidzio, który w dniu dzisiejszym raczył był smerfować niestrudzenie i prawie pominąć drugą z dwóch drzemek ;), ale Matka się zaparła i wpis powstał, a dokończony został po porze, w której kiedyś emitowano nieodżałowaną Wieczorynkę. I TAK MACIE ROBIĆ, MOJE DROGIE.

Zapraszam Was do wzięcia udziału w dwóch organizowanych przeze mnie wyzwaniach: JĘZYKOWYM – 21 dni z angielskim oraz CZYTELNICZYM „Więcej książek w 2019!”.

Fanpage Matka Poliglotka
Fanpage Espresso Books
Instagram Matka Poliglotka
Instagram Espresso Books
Fanpage Mentoring Językowy 

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.