Organizacja czasu przy maleńkim dziecku

Zanim urodził się nasz syn, słyszałam od wielu osób uwagi dotyczące różnych aspektów życia po pojawieniu się dziecka. Jako, że w zasadzie nie rozstaję się z plannerem (w dodatku dekorowanym, o zgrozo!), na pierwszy ogień poszedł temat planowania i organizacji czasu. Oto kilka perełek, które usłyszałam:
„Jak się dziecko urodzi, już nic sobie nie zaplanujesz”
„Skończy się planowanie”
„Poczekaj, nie będziesz mieć czasu na te naklejki i kolory”
„Można sobie planować, jak się nie ma dzieci, bo potem nie ma czasu nawet zjeść!”

Mam wymieniać dalej? Szkoda mi czasu na przytaczanie większej ilości tego typu bzdur 🙂 Wtedy pozwalałam, by rozmówczyni (bo zazwyczaj to kobiety mówią takie rzeczy) dokończyła i uprzejmie kiwałam głową, a potem mówiłam „Mam nadzieję, że będę mieć czas, to się zweryfikuje”.
I całe szczęście, że nie uwierzyłam w ani jedno słowo. Myślałam sobie, że przecież skoro wokół pełno jest kobiet, które mają dzieci, a są aktywne zawodowo i rozwijają swoje pasje, to chyba nie jest to niemożliwe – tym bardziej, że będąc na macierzyńskim się nie pracuje, więc ten aspekt chwilowo odpada.

 

Mój mąż wrócił do pracy, gdy Mały miał cztery tygodnie, i tak jak przypuszczałam, żadne z powyższych stwierdzeń nie okazało się prawdziwe. Oto garść moich wniosków z ostatnich dwóch tygodni, gdy mniej więcej w godzinach 7:30-17:00 jestem w domu z dzieckiem 🙂

DOPASUJ SIĘ DO RYTMU DNIA DZIECKA

Zamiast irytować się, że wcześniej o danej porze robiło się coś innego, trzeba się trochę dostosować, i zaplanować aktywności wymagające skupienia (np. naukę, pisanie postów na blog, etc.) na czas drzemek bobasa. W jaki sposób to zrobić? Wiadomo, że godzin można domyślić się w przybliżeniu, ale nie ma sensu planować w ten sposób. Wystarczy wziąć kartkę i napisać „drzemka 1 – post na blog”, „drzemka 2 – nauka włoskiego” itp. Chodzi o to, że jak nie wiesz, co masz do zrobienia, albo tego nie ogarniesz, to w końcu nie zrobisz nic.

WYKORZYSTUJ KRÓTKIE CHWILE

Jeśli już wiesz, że Twoja pociecha czasem marudzi, zanim mocno zaśnie po jedzeniu, wykorzystaj czas między odłożeniem malucha do łóżeczka a pierwszym (lub drugim) kwileniem do zrobienia czegoś, co nie wymaga koncentracji. Na przykład wrzuć pranie do pralki. Tylko nie zapomnij włączyć 😉 Wybierz coś takiego, co można zrobić szybko na wypadek, gdyby mały człowiek zaczął Cię wołać. Masz dwie korzyści: wykonałaś jakieś minizadanie i nie rozwlekłaś jakiegoś większego. W tej sytuacji nie ma nic gorszego, niż wykonana byle jak czynność wymagająca większego skupienia.

MAMA-TASKING

Czyli wielozadaniowość w wykonaniu matek – każdy chyba widział grafiki, na których matka ma dziesięć rąk i ogarnia naraz cały wszechświat 😉 Tak się nie da. Ale da się połączyć ze sobą drobne czynności. Na przykład gotujesz sos, a między jednym przemieszaniem a drugim myjesz butelki/naczynia. Unikniesz wtedy bezsensownego stania przy kuchence i późniejszego stwierdzenia „O matko, jeszcze gary”.

OD ZOSI-SAMOSI…

Chcesz wszystko w domu zrobić sama? Jasne, że się da, ale możesz podzielić się obowiązkami z ojcem dziecka – w końcu mieszkacie tam oboje 😉 Jeśli jesteś perfekcjonistką, to jest duże prawdopodobieństwo, że w krótkim czasie staniesz się wiecznie wściekła i sfrustrowana, gdy kolejny raz nie zdążysz wyprasować wszystkich ubrań 😉 Jeśli trafił Ci się za męża logicznie myślący egzemplarz, sam zabierze się do prac domowych. Jeśli nie, będziesz musiała poprosić o pomoc. Jeżeli natomiast Twój wybranek nie ma zamiaru Ci pomagać, to bardzo mi przykro i 1) Czy w wersji demo też taki był czy stał się taki dopiero później? 2) Nie rób tego, o co go prosisz. Jak raz przejdzie Skarpetkowym Szlakiem do Pralkowych Wierchów i przekona się, że pralka jednak sama się nie włącza, a ciuchy same nie piorą, powinien zmienić podejście.

…DO MATKI-MĘCZENNICY

Gdybyś jednak zdecydowała się nie włączać w prace domowe swojej drugiej połówki, to wyświadcz światu przysługę i nie jęcz, że musisz wszystko robić sama, że wszystko na Twojej głowie, bez Ciebie ten dom byłby chlewem, a tak w ogóle to oddychasz rękawami. Sama będziesz sobie winna. I nie rób z męża niedojdy, która ma dwie lewe ręce (swoją drogą jako leworęczna powinnam się za to powiedzenie obrazić 😉 Nawet, jeśli weźmie się za coś, czego wcześniej nie robił, i nie zrobi tego tak dobrze czy dokładnie, jak zrobiłabyś to Ty, nie krytykuj – pokaż, jak. I, na miłość boską, nie trać czasu na poprawianie! Od krzywo złożonego prania jeszcze nikt nie umarł.

NA SPACEREK, NA SŁONECZKO I WIATEREK

Jeśli jesteś bardzo społeczną jednostką, a całą ciążę źle się czułaś i musiałaś siedzieć w czterech ścianach na czterech literach, możesz wykorzystać spacery z maluchem do pielęgnowania starych znajomości lub zawierania nowych (najczęściej z innymi matkami). Jeśli jesteś bardzo społeczną jednostką, która chce wykorzystać urlop macierzyński jako czas opieki nad dzieckiem połączonej z własnym szeroko pojętym rozwojem – na spacer zabierz książkę, gazetę, podręcznik do nauki języka, mp3 z wgranymi podcastami i połącz jedno z drugim. A jeśli, tak jak ja, stanowisz mieszankę tych dwóch typów, nie wyrzucaj sobie, że czasem zrezygnujesz z pogawędki o nowych pampersach na rzecz kolejnego rozdziału audiobooka. Równowaga w przyrodzie musi być, pamiętaj 😉


Wiem, że Ameryki tym wpisem nie odkryłam – ale z drugiej strony widzę, jak wiele jest mam, które bardzo się gubią w zmienionej rzeczywistości i mam nadzieję, że skorzystają z tych wskazówek i nie uwierzą w to, co czasem mówią ludzie. Oczywiście, rzecz pewnie ma się nieco inaczej przy dziecku, które ma problemy zdrowotne – ale wierzę, że każda mama da radę choć w jakimś stopniu zapanować nad swoim dniem, i tego Ci życzę 🙂

A może masz jakieś swoje patenty na organizację czasu przy małym człowieczku?

Jestem na INSTAGRAMIE – zobacz kadry z mojej codzienności, w której życie rodzinne łączę między innymi z nauką języków obcych!

Podziel się!

8 thoughts on “Organizacja czasu przy maleńkim dziecku

  1. Mieszkam w Singapurze, gdzie większość matek ma pomoc (do opieki nad dzieckiem, gotowania, sprzątania itp.). Sama od zawsze ze wszystkim radziłam sobie sama, ale widzę teraz, że Polki to wyjątkowe „wojowniczki” na skalę światową. Pozdrawiam

    1. Myślę, że kobieta powinna być samodzielna w wielu kwestiach, ale czasem trzeba umieć poprosić o pomoc 🙂

    1. W ten sposób można zaoszczędzić naprawdę dużo czasu 🙂 Spróbuj zrobić (nawet w myślach) listę czynności, które możesz wykonać właśnie w takich momentach – w ten sposób unikniesz zastanawiania się „w co ja mam ręce włożyć” i pójdzie szybciej 🙂 Pozdrawiam!

  2. Super wpis – łączę się w „bólu”, bo ogarniam drugiego już malucha (pierwszy w przedszkolu), jednocześnie będąc czynną zawodowo i blogowo w miarę możliwości. Fakt, że nie jest to łatwe i wymaga częstego wstawania o 4 rano, ale da się. A opcja z robieniem rzeczy „pomiędzy” – zaskakująco efektywna 🙂 Pozdrawiam!

    1. Dziękuję 🙂 Dobra organizacja wbrew pozorom nie jest nieosiągalna – może i potem jest się bardziej zmęczoną, ale ma się też satysfakcję z wykonanych zadań 🙂 Choć z drugiej strony, bezczynność jest chyba bardziej męcząca niż godzenie ze sobą kilku aktywności naraz 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.