Kim jest Matka Poliglotka?

Ci z Was, którzy już znają mój blog, na pewno zauważyli, że LinguAnka zmieniła się w Matkę Poliglotkę. Dlaczego?

Dlatego, że Anka – czyli ja – została oficjalnie mamą. Oficjalnie, ponieważ synek jest już poza moim przyciasnym dla niego brzuchem 😉
Wraz z Małym pojawiła się potrzeba zmian w zakresie organizacji czasu – czyt. ogarnięcia rzeczywistości w taki sposób, żeby zajmować się dzieckiem, a oprócz tego nie przestać uczyć się języków i rozwijać.

I tutaj na scenę wchodzi Matka Poliglotka. Dziś nie będę się kłaniać, bo jeszcze trochę kręci mi się w głowie, ale powiem Wam kilka słów na temat nowej odsłony LinguAnka.pl, zanim usłyszę odgłos wypadającego smoczka.

Jesteśmy polsko-włoską rodziną, a co za tym idzie, Mały słyszał dwa (a czasem trzy, jeśli liczyć też angielski) języki jeszcze w czasie, gdy fikał nóżkami na terenie matczynego brzucha. Spodziewajcie się zatem kwiatków na temat dwujęzycznego wychowania. Na pewno uraczę Was też ciekawostkami kulturowymi i kulinarnymi (Jedzenie! Będzie jedzenie!) związanymi z ojczyzną mojego męża.

Co do nauki języków, postaram się dalej inspirować Was do samodzielnej nauki, a dla mnie samej pisanie bloga będzie po części sposobem na utrzymanie systematyczności – która, przyznaję się bez bicia, poległa w czasie ciąży, ale o tym innym razem. Pokażę Wam moje materiały, źródła, z których korzystam, wspólnie odwiedzimy miejsca w Krakowie, w których dobrze mi się uczy i będziemy testować różne sposoby na pogodzenie opieki nad maluchem z samorozwojem.

LinguAnka była czysto językowa, natomiast jako Matka Poliglotka chcę pokazać Wam również moje kobiece oblicze, dlatego oprócz kwestii językowych pojawi się szeroko pojęty lifestyle. Żona i matka to w końcu przede wszystkim kobieta, prawda? Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, może przestać czytać w tym miejscu, o tu — a pozostałych zapraszam do przeczytania w przyszłości postów związanych z moimi zainteresowaniami (poza nauką języków, rzecz jasna) i tym, co lubię.

W dalszym ciągu zamierzam pisać tutaj dla każdego, kto ma ochotę czytać. Dzieciaci, niedzieciaci, prawie-dzieciaci, zapraszam Was wszystkich: poczęstujcie się tym, co możecie tu znaleźć dla siebie – i, mam nadzieję, zostańcie na dłużej.

Zdałam sobie sprawę z motywacyjnej potęgi Instagramu jeszcze jako LinguAnka – kadry z mojej wielojęzycznej codzienności od tej chwili możecie znaleźć TU 🙂

Podziel się!