Językowe (anty)postanowienia noworoczne

Co roku o tej samej porze (czyli mniej więcej pod koniec grudnia) słyszę od znajomych i czytam w Internecie, że ktoś ujął naukę języka obcego w swoich celach i postanowieniach noworocznych. Po czym słyszę: „Mam nadzieję, że w tym roku mi się uda”, „Nie wiem, jak się do tego zabrać, żeby tym razem się udało”, „Ech, ten mój angielski/niemiecki/etc.”
Dziś przedstawiam Ci listę antypostanowień, napisaną z przymrużeniem oka. Zabierz się za realizację swoich językowych celów w ten sposób, a gwarantuję Ci, że za rok będziesz jojczeć jeszcze bardziej niż teraz.

  1. Założę 15 zeszytów do nauki.
    Oddzielny do słówek, do gramatyki, do słuchania, do pisania, do użytecznych zwrotów, do inspirujących cytatów. Z trzech języków. I tak nie będę ich wszędzie i zawsze ze sobą nosić. Czasem zabiorę. Ale dobrze mieć wszystko rozpisane osobno, jest bardziej przejrzyście.
    Załóż jeden notes, ale grubszy. Podziel go na sekcje. Używaj kolorów, zakładek, karteczek indeksujących. Będzie Ci łatwiej.
  2. Nie zrobię podsumowania poprzedniego roku.
    Po co? Przecież mi się nie udało. Ale że niby jakie wnioski mam wyciągnąć? 
    Z jakich źródeł korzystać, jak rozplanować naukę, o jakich porach się uczyć…
  3. Tym razem porządnie zaplanuję dużo nauki.
    Cztery języki dziennie! Każdy po minimum godzinie! Bez przerw!
    Porządnie nie znaczy od razu dużo. Tym bardziej, jeśli wcześniej nie uczyłeś się samodzielnie lub miałeś problem z systematyczną nauką jednego języka. Nie porywaj się z motyką na słońce, chyba, że masz nóż na gardle i naprawdę musisz.
  4. Kupię kilkanaście nowych podręczników.
    W końcu nowy rok – nowy ja! Taki świeży start!
    A przerobiłeś już wszystkie podręczniki, które masz w domu? Tak, te, które od roku lub dwóch zbierają kurz.
    Zacznij właśnie od nich. A potem kup sobie nowe. W nagrodę 😉 
  5. Nie zaplanuję weryfikacji postępów w trakcie i pod koniec roku.
    No udało się, bo znam trochę nowych słówek, coś tam więcej rozumiem. Tak mniej więcej. Nie chce mi się robić testu poziomującego. Absolutnie jest za wcześnie na rozmowę z nativem! Chyba spaliłbym się ze wstydu! Jeszcze by wyszło, że jednak się nie udało…
    Skąd będziesz wiedzieć, od czego zacząć i nad czym pracować w kolejnym roku?
  6. Zapiszę się na kurs angielskiego, hiszpańskiego, duńskiego i francuskiego.
    Jak pójdę do szkoły językowej, będę mieć motywację. A poza tym jest promocja.
    Jeśli chcesz, zapisz się najpierw na jeden kurs i zobacz czy faktycznie będzie Cię to motywować do pracy. 
  7. Będę śledzić wszystkie możliwe strony i słuchać podcastów na temat nauki języków.
    YouTubie, nadchodzę! Tyyyle inspiracji!
    Pamiętaj, by wygospodarować też czas na faktyczną naukę 😉
  8. Będę wykorzystywać każdą chwilę na naukę.
    Nawet w pracy pod biurkiem. Normalnie na non-stopie! 
    Odpoczynek też jest ważny. Inaczej się zamęczysz, szczególnie na początku. Nawet ludzie z doświadczeniem w samodzielnej nauce odpoczywają, choć mogłoby się wydawać, że uczą się cały czas – a może inaczej, oni naprawdę wiedzą, że mózgowi też należy się chwila wytchnienia. Nie jesteśmy robotami. A w pracy się pracuje 😉
  9. Założę sobie, że w danym momencie się uczę, a potem wsiąknę na fejsie albo jednak wyjdę z koleżankami.
    Przecież nic się nie stanie, jak raz sobie odpuszczę…
    Pod warunkiem, że to będzie raz. Ewentualnie dwa. Pamiętaj, że z trzech szybko zrobi się dziesięć. Systematyczność to podstawa, tym bardziej, jeśli jesteś w danej dziedzinie początkujący lub masz z czymś problem.

Życzę Ci, żeby udało Ci się zrealizować Twoje językowe postanowienia na 2018. Nie czekaj na 2019 😉 – jeśli chcesz, podziel się ze mną w komentarzu tym, co sobie zaplanowałeś 🙂

Zapraszam Cię też do grupy FB Języki obce z LinguAnką – stworzyłam ją jako miejsce wymiany myśli i porad dla osób samodzielnie uczących się języków oraz dla tych, którzy dopiero chcą zacząć 🙂 Niedługo planuję wyzwanie językowe – już teraz zachęcam Cię do wzięcia w nim udziału 🙂

Podziel się!