Językowe bio, czyli dlaczego jeszcze nie znam Swahili

Dzisiaj opowiem Wam, jak tam u mnie z językami obcymi.

ANGIELSKI
W zakładce „KIM JESTEM?” stoi jak byk, że anglistką, więc nad tym nie będę się rozpisywać – a przynajmniej nie w tej chwili 😉 W każdym razie, dalej pozostaje moim językowym priorytetem – rozwijanie specjalistycznego słownictwa to dla mnie wielka przyjemność – a przy tym można dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy 🙂

HISZPAŃSKI
W czasie studiów licencjackich zaczęłam uczyć się hiszpańskiego z materiałów dla samouków. Zainteresowanie i samozaparcie doprowadziło do tego, że w dziewięć miesięcy weszłam na poziom B2. Później była kilkuletnia przerwa – niestety, do nauki wracałam rzadziej, ze względu na to, że jeszcze wtedy niewiele wiedziałam o właściwej organizacji czasu. Staram się rozmawiać po hiszpańsku, czytać, i powtarzać notatki. Despacito… 😉
Czasem przerobię partię nowego materiału, ale nie ukrywam, że hiszpański w tym momencie nie jest moim językowym priorytetem.

NIEMIECKI
Uczyłam się go przez dwa lata w szkole, niewiele pamiętam, od niedawna samodzielnie odświeżam. Podczas tegorocznego wyjazdu nad morze udało nam się chwilkę pobyć w Niemczech. Dałam radę! Porozumiałam się na podstawowym poziomie, w tym zamówiłam kawę i obiad po niemiecku, i jestem z siebie bardzo dumna 🙂 Przygotowania językowe do wyjazdu opiszę w jednym z kolejnych postów.

WŁOSKI
To jest teraz jeden z moich językowych priorytetów. W kwietniu ubiegłego roku w trzy tygodnie wskoczyłam na poziom komunikacyjny, a w chwili obecnej staram się ugruntować poziom B2. Mój, bardzo mój.

FRANCUSKI
I tu zaczynają się schody. Bo francuski to przepiękny język, którym kiedyś posługiwałam się na poziomie komunikacyjnym, ale… No właśnie, ale mi zardzewiał. Być może w przyszłości go odświeżę 🙂

DOBRA, ALE GDZIE TO SWAHILI?
Swahili jest jednym z tych magicznych języków, które raz zasłyszane, zostają mi w głowie i czekają na swoją kolej. Uczyłam się go przez dwa tygodnie podczas wakacji po maturze, pamiętam podstawowe wyrażenia i oczywiście wymowę – i nie mogę się doczekać, aż się go nauczę.

W międzyczasie przez moją głowę i półkę z książkami przewinął się też między innymi rosyjski, portugalski i norweski. Muszą cierpliwie czekać, nie ma innego wyjścia 🙂
W tym momencie próbuję od nowa skleić moją językową wishlistę – pojawi się tutaj na pewno.

Uczyliście się/znacie któreś z „moich” języków? 

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.